DIECEZJA WŁOCŁAWSKA

     Diecezja Włocławska                

Noworoczne spotkanie z Biskupem Włocławskim

 

 
 

PARAFIA

2

 

KANCELARIA PARAFILALNA CZYNNA  OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZ. OD 16:00 DO 17:00

MSZE ŚWIETE W DZIEŃ POWSZEDNI  -  8:00

Wizyta Duszpasterska w tym tygodniu:

   / Przypominamy o zeszytach dzieci i młodzieży /

14 stycznia 2020 wtorek

 Od  1300  ul. Ogrodowa / 17/
Od 1300 ul. Zboińskiego domki  /17

15 stycznia 2020 środa

Od  900 Rybniki  /30/
Od  1000      Pl. Kościuszki / 34 /

16 stycznia 2020 czwartek
Od 14:30  ul. Krótka i Stary Rynek / 29/ x 2  księży

17 stycznia 2020 piątek
  Od 12  00  ul. Polna i Łąkowa / 54 / - 2 księży

18 stycznia 2020 sobota

  • Od 900 Ul. Toruńska, Szosa Toruńska i Cichy Zaułek / 80 /

______________________________________________________IV tydzień

20 stycznia 2020   poniedziałek

        Od 1300    ul. Radosna, Lipowa, Kasztelańska,  Nowa, Janusza z Kikoła   / 32 / - 2 księży /

W przyszłą niedzielę spotkanie dla dzieci kl III – mierzenie alb. Spotkanie dla kl. VI i VII.

 



Druga taka próba została dokonana w Brzeźnie k. Konina, gdzie obrzydliwy, wstrętny i bluźnierczy napis który dotyczył już nie tylko duchownych, ale samego Boga, umieszczony został na dzwonnicy, symbolizującej głos zapraszający wiernych do oddania czci Bogu, została potraktowana jako miejsce, gdzie Bogu się bluźni.

Trzecia sytuacja najbardziej przypomina to, co działo się niedawno w Szczecinie. Trzy kobiety i mężczyzna – tak to dokładnie było – weszli do biura parafialnego w Turku i zażądali wypisania ich z Kościoła (takiej terminologii używali). Wikariusz – zgodnie z obowiązującymi w Kościele regułami – odpowiedział, że takiego aktu można dokonać przed proboszczem, gdyż on jest urzędowym świadkiem tego typu wydarzeń. Wtedy pojawiła się ze strony zainteresowanych agresja: zrzucili księdza z fotela na podłogę. Zachowania tego nie można usprawiedliwiać nawet na poziomie czysto kulturowym. Mnie bardzo boli, że w naszym życiu jest coraz więcej agresji: nie tylko w tym politycznym, społecznym, ale wkrada się ona także w relacje między ludźmi, a Kościołem. Dlatego uważam, że nie wolno nam milczeć. Musimy o tym mówić i protestować, bo tchórzliwe zamiatanie wszystkiego pod dywan niczego nie zmieni. Tylko jasne, spokojne, ale zdecydowane ujawnianie tych faktów i wyrażanie swojego protestu być może stworzy okazję do opamiętania i refleksji. Nie do przyjęcia są sytuacje, kiedy ludzie podnoszą ręce na obiekty sakralne. To, co jest miejscem świętym zostaje obrzydliwie atakowane: widzieliśmy w Rypinie człowieka, który niszczył ołtarz w czasie Mszy św. i widzieliśmy tę agresję w stosunku do sutanny we Wrocławiu; teraz pojawia się to w biurze parafialnym. Przemoc rośnie, dlatego nasz sprzeciw powinien być bardzo wyraźnie uzewnętrzniony, bo już starożytni Rzymianie mówili, że „kto milczy, wydaje się, że się zgadza”. Nie wolno więc milczeć, trzeba jasno i zdecydowanie zabrać głos. Ja nie uczę nienawiści, chcę tylko prawdy o ich zachowaniu, które jest poniżej kultury europejskiej i dobrego wychowania”.

Pytany zaś o przyczyny szerzącej się nienawiści wobec osób duchownych, Pasterz Diecezji zauważył:

„Ciągle podkreślam w rozmowach z kandydatami do święceń, że kiedy sam wychodziłem do pracy duszpasterskiej w latach siedemdziesiątych, ludzie na mnie czekali. Zaufanie do księdza było dawane jakby na zapas, za darmo. Tymczasem teraz, za darmo i na zapas ksiądz otrzymuje od swoich wiernych postawę zupełnie odwrotną. Ja uważam – chociaż to, co powiem nie jest poprawne politycznie – że niedobrze jest rozgrywana cała sprawa dotycząca pedofilii. Nie ma najmniejszego usprawiedliwienia dla tego grzechu. To był zawsze grzech w Kościele. To nie jest dopiero teraz. To zawsze był czyn wyjątkowo ohydny i obrzydliwy, rodzący wstyd i kompleks niższości, że człowiek w sutannie może do takiego zachowania się posunąć. Ale jeśli się zna rzeczywistą sytuację związaną z pedofilią, to się wie, że 98 czy nawet 99 proc. to są sytuacje, w których duchowni nie uczestniczą. Dlaczego zatem jeśli chodzi nam o dobro dziecka skupiamy się wyłącznie na tym jednym procencie? Myślę, że sprawa jest tak poważna, że powinno się kompleksowo próbować tę rzecz załatwić i reagować tak, jak powaga sytuacji tego wymaga. Natomiast jeżeli tylko Kościół nieustannie bije się w piersi i przeprasza, to oznacza, że on rzeczywiście wymyślił, że to zachowanie, to zło poza nim nie istnieje, chociaż dobrze wiemy, że tak nie jest. To jednak nie jest cała prawda o pedofilii”.

Poruszona została także kwestia formalnego złożenia aktu apostazji, Biskup Włocławski wyjaśniał:

„Człowiek, który przestaje czuć więź z Kościołem (nazwijmy to w ten sposób) powinien wyraźnie i z kulturą, jak zawsze, kiedy załatwiamy cokolwiek w urzędzie, oznajmić swoją wolę wobec głowy parafii (czyli księdza proboszcza), a nie jego pomocnika (czyli księdza wikariusza). Dopiero wtedy można uzyskać efekt w postaci oznaczenia tego faktu w księdze chrztu. Ale nigdy niczego w księdze nie wykreślamy, bo chrzest jest rzeczywistością dokonaną raz na zawsze. On i jego następstwa pozostają w człowieku na zawsze. Nie da się tego cofnąć, wymazać. Co więcej trzeba zawsze mieć nadzieję, że w którymś momencie swojego życia ów człowiek zrozumie, że Kościół jest instytucją ludzką, ale przede wszystkim Boską. Kościół nie jest święty dlatego, że ma w swoich szeregach tylko świętych urzędników, ale dlatego, że jego Głową i Fundamentem jest Jezus Chrystus. Jego świętość jest większa od naszych grzechów. Sprawy wystąpienia z Kościoła traktujemy bardzo poważnie. Ono nie może być tylko owocem kaprysu i nie każdy ksiądz może taką deklarację przyjąć”.

Ksiądz Biskup podkreślił również, że we wszystkich trzech miejscach, w których miały miejsce ataki w diecezji włocławskiej, została wezwana policja. Dopytywany, dlaczego wikariusz z Turku nie zgłosił napaści i znieważenia, bp Mering powiedział”: 

„Ksiądz po prostu nie chciał zbędnego hałasu i zamieszania wokół siebie i sytuacji, która miała miejsce. Ja to uważam za poważny błąd. O tym, co się wydarzyło trzeba mówić. Nie trzeba robić z igły wideł, ale nie można też robić z wideł igły. A tutaj chyba ta druga sytuacja się pojawiła. Nie wydaje mi się, że brak nagłośnienia tej sprawy sprawi, że one się nie będą pojawiały. Może być dokładnie odwrotnie. Dlatego chciałbym podziękować telewizji za zainteresowanie. Musimy nazywać rzeczy po imieniu: spokojnie, ale zdecydowanie. Nie mówię, że ja jestem lepszy, czy oni są lepsi, tylko po prostu, że są pewne sytuacje nie do przyjęcia w ramach kultury, w której się wychowywaliśmy i która obowiązuje na naszym kontynencie.

Co więcej, wydaje mi się, że sytuacja, którą dziś obserwujemy, jest gorsza, niż w czasach komunistycznych. Ja byłem już księdzem w 1972 r. Pamiętam czasy Gomółki (jeszcze jako uczeń), pamiętam czasy Gierka, potem stan wojenny; wiemy, że zginęło wtedy kilku księży, który mieli odwagę, ale takiej fali agresji na poziomie czysto ludzkim wtedy nie doświadczaliśmy. To samo dotyczy świątyń. To jest przecież wyjątkowe miejsce, gdzie możemy spotkać Boga. Muzułmanie mówią otwarcie: „wy nie szanujecie ani swoich funkcjonariuszy (tak często określają księży), ani swoich świątyń. Potraficie oddawać je na zupełnie inne cele. Widzimy przecież, że w Europie zachodniej staje się to powszechną praktyką.

Na zakończenie poruszony został problem braku autorytetu w życiu społecznym. „Myślę, że Pani Redaktor dotknęła tu sprawy podstawowej - mówił bp Mering, stwierdzając wprost - autorytet zaginął. Nie ma go. Nie ma osób, którym by się ufało bezgranicznie. I to dotyczy rodziców, nauczycieli, księży, polityków. Często sami dajemy ku temu powody, to prawda, ale wszędzie, gdzie są ludzie, tam pojawiają się i błędy. Nie możemy jednak przez pryzmat kilku osób patrzeć na cała grupę”.

Fragmenty rozmowy wyemitowane zostały w „Wydarzeniach” telewizji Polsat i Polsat News.

KEP - aktualności

Nasz Dziennik

Polonia Christiana 24

Telefony alarmowe